Jazda po polskich drogach
Pamiętam, jak w latach 80tych często przemierzałam drogi na trasie Kraków – Wiedeń, wręcz źle się czułam widząc po austriackiej stronie duże tablice przy drogach ‘Polacy i Czesi proszeni o jazdę prawym pasem’. Obcokrajowcy, męczyli się w swoich lepszych samochodach przejeżdżając przez Polskę i Czechy, gdzie oznakowanie było prawie żadne, drogi ciemne, dziurawe. Tę jazdę w ekstremalnych warunkach chcieli od razu odreagować wjeżdżając na teren Austrii, gdzie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki drogi były gładkie, proste z szerokimi pasami. Teraz mogę sobie wyobrazić, jak musieli się wkurzać mając na lewym pasie sznur maluchów, dużych fiatów, polonezów i innych komunistycznych reliktów, które za wszelką cenę chciały dorównać lepszym autom. Tablice były natychmiastową reakcją na nasze ambicje. Kilka lat później nie poznałam już tamtych koszmarnych czeskich, słowackich dróg. Tamtejsza motoryzacja, drogi zrobiły milowy krok do przodu. Już nie było różnicy między nimi a Austrią. Minęło znowu kolejnych wiele lat. Różnice w jakości dróg nadal są. Ale już tylko pomiędzy nami a ościennymi krajami. Czasem zastanawiam się, jaka to niemoc rządzi naszą infrastrukturą drogową i czym nasze drogi są inne, droższe, że przez kilkanaście lat niewiele zostało zrobione w kierunku ich modernizacji.Jak długo jeszcze będziemy oglądać nawierzchnie z asfaltowych patchworków, po przejechaniu których auto należy oddać do naprawy. Przynajmniej właściciele warsztatów samochodowych są zadowoleni...
